Canarinhos poskromili Lwy Albionu
VS
W starciu dwóch piłkarskich gigantów reprezentacja Brazylii pokonała Anglię 1:0. Spotkanie zostało rozegrane w Dausze, stolicy Kataru, a bohaterem widowiska został Nilmar, napastnik Villarealu!
Towarzyskie spotkanie na szczycie pomiędzy Brazylią i Anglią, które co ciekawe odbywa się w Dauha, czyli stolicy Kataru wywołało spore poruszenie w tym azjatyckim kraju. Zatem organizatorzy nie musieli reklamować rywalizacji, bowiem bilety sprzedawały się jak świeże bułeczki, a na trybunach nie ma ani jednego wolnego miejsca.
Kibice przywitali obie ekipy od fali meksykańskiej, którą bardzo często robią kibice na brazylijskiej Maracanie.
Już w trzeciej minucie o strzał pokusił się Garreth Barry, jednak uderzenie zostało zablokowane przez defensywę rywala. A wówczas do akcji ruszyli piłkarze Canarinhos. Pierwsze ostrzeżenie oddał Felipe Melo, jednak uderzenie pomocnika Brazylii minęło bramkę Bena Fostera.
A kolejne strzały także z dalekiej odległości oddawali Michel Bastos i Maicon, jednak oba nie zmusiły do interwencji bramkarza Lwów Albionu.
W 25. minucie spotkania przed szansą otworzenia worka z bramkami stanął Darren Bent, jednak sprzedany w letnim okienku transferowym z Tottenhamu do Sunderlandu zawodnik chybił minimalnie. Miał on jeszcze jedną szansę z równie bliskiej odległości, jednak i tym razem zmarnował stuprocentową okazję.
A najlepszą okazję w kadrze Dungi zmarnował Kaka. Pomocnik Realu Madryt z co prawda ostrego konta uderzył na bramkę Bena Fostera, jednak golkiper Manchesteru United nie miał większych problemów z interwencją.
Po zmianie stron Brazylia zdecydowanie zaatakowała na połowie Anglików, co przyniosło wymierne skutki. W 47. minucie Elano wypatrzył w polu karnym Nilmara i dośrodkował wprost na jego głowę, a napastnik hiszpańskiego Villarealu nie zmarnował okazji! Po tej akcji Canarinhos prowadziło 1:0!
Fabio Capello szalał przy linii z powodu bezradności desygnowanych do gry obrońców, ale jego podopieczni szybko odpowiedzieli. Z okolic szesnastego metra uderzył Shaun Wright-Phillips, jednak jego strzał był zdecydowanie poniżej oczekiwań.
I chociaż do ostatnich minut tego meczu to Anglicy prowadzili grę i próbowali się – co prawda mało skutecznie – przedostać pod bramkę Julio Cesara. A piłkarze Canarinhos kontrolowali grę i wykorzystywali dziurę w defensywie Anglików przeprowadzając kontrataki. Najbliżej podwyższenia wyniku był ponownie Nilmar, jednak tym razem z odległości trzech metrów „podał” wprost w ręce Fostera.
W 90. minucie zadebiutował w kadrze Brazylii Hulk. Piłkarz broniący na co dzień barw FC Porto oddał nawet uderzenie z 18. metrów, jednak nie był on w światło bramki. Ale ekipa Dungi doprowadziła taki wynik do samego końca i odnieśli prestiżowe zwycięstwo!
Brazylia - Anglia 1:0 (0:0)
1:0 Nilmar 47'











