



W wywiadzie dla fanzinu Manchesteru United, "United We Stand", Darren Fletcher ostrzega wielkich piłkarzy w Anglii i na świecie, że zamierza utrudniać im życie do końca swojej kariery.
- Uwielbiam wyzwania, jakie niesie za sobą gra przeciwko najlepszym zawodnikom świata, a wielu z nich gra w Premier League - przyznał Szkot. - Kiedy ich oglądam, widzę jacy są dobrzy, jednak grając przeciwko nim myślę: "ok, zobaczymy czy faktycznie tacy jesteście".
- Cesc Fabregas, Frank Lampard i Steven Gerrard, zagram przeciwko wam i zobaczę, jak wam się to podoba. Nawet jeśli nie macie piłki, będę was pilnował i zobaczymy, co wy na to.
- Będę was pytał: "Podoba się wam? Lubicie być kopani? Podoba się wam, że siedzę na was przez pełne 90 minut? Jak tylko dostaniecie piłkę, ja będę przy was. Nie będzie się wam podobało, ani przez chwilę".
- Uwielbiam grać przeciwko najlepszym. Frank Lampard bardzo się wyróżnia w Premier League. Jest niezwykle zwinny, jak na tak dużego faceta. Ma też świetną kondycję, biega bez przerwy. Pilnując go trzeba być przez całe spotkanie skoncentrowanym na sto procent. Nie można obserwować piłki, trzeba obserwować jego, zagap się na moment, a on cię ukarze.
- Kiedy gramy przeciwko Chelsea, menedżer każe mi go pilnować i powstrzymywać przed wbieganiem w pole karne. To mi się udało.
- Uwielbiam spotkania o dużą stawkę. Ekscytuje się przed nimi, ale w ogóle nie stresuję. Jako dziecko marzyłem o grze w takich meczach, więc robię wszystko żeby mieć z nich jak najwięcej, chcę się sprawdzać do granic swoich możliwości.
- Nie chcę być zarozumiały, ale nigdy nie grałem przeciwko komuś, kto rozerwałby mnie na strzępy. Jedyny raz kiedy to się zdarzyło, było podczas gry na treningach, kiedy ogrywali mnie Roy Keane albo Paul Scholes.
- Przez ostatnie lata nauczyłem się grać tak, jakby każdy mecz miał być moim ostatnim. Wierzę, że tak muszę grać, żeby zostać w drużynie. Jak na razie działa to dla mnie dobrze. Moim celem jest wygrać spotkanie, a przy okazji rozegrać takie zawody, żeby nie wypaść ze składu. W United jest wielka konkurencja do miejsc w wyjściowej jedenastce, bez takiego podejścia nie ma szans na grę.
Piękny gol Szkota w meczu z Evertonem pokazuje, że Fletcher może pozwolić sobie na bardziej ofensywną grę, po tym jak z zespołu odszedł Cristiano Ronaldo. - Każdej drużynie na świecie by go brakowało. To fantastyczny piłkarz i świetny snajper. Wspaniale się przystosował do gry u nas, od bycia skrzydłowym do bycia bramkostrzelnym wszechstronnym piłkarzem, najlepszym na świecie.
- Miejmy nadzieję, że jego odejście pozwoli nam grać bardziej drużynowo i że wszyscy piłkarze podniosą swój poziom, żeby uzupełnić lukę po jego odejściu. Potrzebujemy więcej bramek zdobywanych przez pomocników, przez wszystkich. To uczyni nas silniejszą drużyną, mniej zależną od jednego piłkarza.
- Cristiano był wspaniały, ale drużyna też poświęcała się dla niego. Jako pomocnik nie mogłem iść do przodu i próbować strzałów, bo był od tego Ronaldo. Musiałem asekurować prawą stronę, żeby lewy boczny obrońca i lewy skrzydłowy przeciwnika nie mieli przewagi liczebnej nad naszym bocznym obrońcą.
- Teraz jesteśmy bardziej poukładani w systemie 4-4-2, każdy zna swoją rolę. Jest więcej okazji dla pomocników, by wchodzili w pole karne i strzelali.
Znany ze swojej skromności, Fletcher opowiada jak wiele się nauczył od Roya Keane'a. Szkot podziwia także Ryana Giggsa i Paula Scholesa.
- Niektórzy z nas osiągnęli już jakiś sukces, ale przy Giggsie nie osiągnęliśmy nic. Zazdrościmy mu i chcemy dorównać, chcemy zdobyć tyle medali co on. To wspaniały i zrównoważony człowiek. Jest bogaty i potrafi się tym cieszyć, ale nie musi się niczym popisywać.
- Nie czyta się o nim w codziennej prasie ze złych powodów. To człowiek poświęcający się rodzinie, swojej pracy i żywa legenda klubu. Grał więcej spotkań niż ktokolwiek inny w historii klubu, zdobył więcej trofeów i strzelał gole w każdym sezonie istnienia Premier League.
- Wspaniale było mieć kogoś takiego, jak byłem młodszy. Patrzyłem na niego i nie widziałem ego. Jeśli masz zbyt duże ego, nie masz czego szukać w tym klubie. Niektórzy przychodzą tutaj trochę zbyt pewni siebie, ale po paru tygodniach im to przechodzi.
- Nie rozumiem dlaczego Scholes nigdy nie był nominowany do nagrody dla Europejskiego Piłkarza Roku. Wciąż jest świetny, ale kiedy strzelał około 20 bramek co sezon, był w ścisłym gronie najlepszych. Nie dostał żadnej z tych nagród pewnie dlatego, że zawsze po treningu znikał, nie interesowały go żadne wywiady.
- Wystarczy spojrzeć co się dzieje po meczach w Europie, wszyscy chcą się wymienić koszulkami z Giggsem albo Scholesem.
- Pamiętam, jak przed meczem z Espanyolem na Old Trafford Ivan de la Pena patrzył na Scholesa, jakby ten był Bogiem. Już przed spotkaniem prosił go, żeby po meczu wymienił się z nim koszulkami. Scholes był odrobinę zawstydzony. Dobrzy piłkarze rozpoznają wielkich zawodników i ich szanują - dodał Fletcher.